12.12.2016

Potrzeba

Cieszę się jak dziecko.
 Kupiliśmy dziś świeżą, piękną choinkę.
 Wybraliśmy się po nią wszyscy razem. 
Przywitał Nas bardzo ciepło starszy pan. 
Pewno Właściciel tej choinko-sprzedawalni. 
Miły, ciepły głos i te roześmiane, dobre oczy. 
Bliźniaki spoglądały z zaciekawieniem
 słuchając głosu starszego pana. 
W ciągu kilku minut padła decyzja.
 Taaaaa i nie inna.
 Piękna, zielona, pachnąca
 i kojąca ból wielu byłych świąt. 
 Od kiedy straciliśmy naszego Pierworodnego, 
nie ubraliśmy, nie kupiliśmy żadnego drzewka.
 24 grudnia minie 20 lat.
 Dwadzieścia lat w bólu, tęsknocie, smutku
 a zarazem przeogromnej Nadziei i wiary, 
że kiedyś zostaniemy Rodzicami. 
I choć to jeszcze nie Wigilia
Dziś czułam moc. 
Zapach żywicy i igliwia, 
którego nie miałam przez ostatnie 20 lat. 
Dziś czułam radość serc
 i słyszałam intensywniej śmiech naszych dzieci.
 I nie ważne, że nie którym się to nie spodoba,
 żem nie Eko, bo drzewko nie sztuczne, bo...
To w końcu był mój ból, moje cierpienie i tęsknota. 
To w końcu mój powrót do szczęśliwego życie. 
Bo w końcu To moje przygotowania
 i budowa nowych wspomnień 
dla Nas jako Rodzinny.







Przetrwaliśmy
 a w zamian dostaliśmy od życia dar. 
Nasze Bliźniaki,
 nasze szczęście,
 naszą choinkę,
 nasze święta, 
Nas 
:)