31.03.2017

( 673 ) jest różnorodnie

Co za tydzień
Mieszanka wszystkiego. 
 Najpierw zafarbowałam
 swój prześliczny łeb na czerwono.
Od farbować się szybko nie dało
bo dwie fryzjerki mojego zaufania
na urlop się wybrały.   Dwa dni wlewałam rożne mikstury 
włącznie z sodą, cytryną i rumiankiem. 
I nic
 jak główka była czerwona tak do teraz jest.
W międzyczasie przyplątał się ból zębów.
Skończyło się to wyciągnięciem czterech nerwów
i dziwną reakcją organizmu.
Zaczęłam źle się czuć, omdlenie, szybkie bicie serca,  
Potem gorączka, wysoki puls i nie moc.
Cały dzień nie zrobiłam nic. 
Nie mogłam nawet wstać z łózka.
Zawroty głowy jak i  trzęsawka całego ciała.
Bliźniaki poszły w ręce Babci  
bo o nie zadbać nie umiałam.
A na dokładkę displej w komórce zbiłam
 i spaliło mi się żelazko.
Mojej nowej wykupionej www strony
 zrobić mi się nie udało.  
Achch
Dalej będą Spamy się u mnie wyświetlać
 utrudniając 
blogowania radość.
A może ktoś z Was potrafi mi w tym pomóc???
Uwierzcie mi
Nie chcę kończyć Blogowania.




Fb przypomniało mi o pewnym moim tekście z kiedyś tam: 

,,Zmęczenie mnie nie opuściło.
Otoczona niewyspaniem zaczynam nowy dzień.
Zastanawiam się czy te ostatnie dni walki 
przyniosą wymarzony rezultat???
Czy udało nam się tak zadziałać, 
że otworzą się dla naszych dzieciaczków nowe szanse na przeżycie????
Walczymy o każdy ich dzień, minutę, oddech...
Czy uda nam się odgonić śmierć, która czyha za rogiem???
To takie trudne, wierzyć na tyle silnie by przeskoczyć zatracenie
by iść drogą miłości i głosu serca.
Nie jesteśmy MASZYNAMI
Posiadamy dusze, które nam pomogą w przeskoczeniu tego,
co często jest nie możliwe.
Wierzę i odczuwam siłę, która prowadzi nas ku szansom
nam często nie znanym.
Wielokrotnie chore osoby udowodniły namacalnym swoim życiem,
że to co w nas się tworzy, może prowadzić nie tylko do zatracenia,
ale również do nowego narodzenia.
WALKA TRWA DALEJ.
Uwierzmy w jej dobro siły i możliwości"


Życie jakie Ono jest różnorodne i zaskakujące. 
Rodzice ośmioletniej św.Pamięci Luize, 
która zmarła w skutek ataku sraka na Jej mózg.
zostaną dziadkami.  
Wnuczek nazywa się Gustaw.
Niektórzy kręcą nosem,
ale tata Luize mówi:
- a, co tam???
ważne, że zdrowe
 I w takich chwilach 
otrząsam się z własnego niezadowolenia.
Przyjmuję pech i ból na klatę.
Zamykam oczy i widzę tę maleńką istotkę, 
którą ostatni raz głaskałam już martwą po twarzy.  


6 komentarzy:

  1. Jakie to straszne gdy umiera dziecko

    OdpowiedzUsuń
  2. wiele przeszliscie, wielkie kamienie unieśliście
    niech już teraz tylko Miłość będzie waszym udziałem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach Rybeńko
      Bardzo bym chciała by Miłość każdy mógł czuć

      Usuń
  3. Piekne, wzruszające słowa....
    A rudziutka zostań, fajny ten kolor jest:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żyrafko żeby to choć Rudzienko było, to bym się nie martwiła, ale to jest czerwień piekielna ;)

      Usuń