12.05.2017

( 680 ) wspaniali, wielcy sercem, umysłem, twórczością Ludzie.

 
Dziecko potrzebuje przede wszystkim miłości, bliskości, bezpieczeństwa i Oazy stworzonej przez Rodziców. Jego pierwsze trzy lata życia powinno spędzać przy Mamie, która rozumie i reaguje na Jego wszystkie potrzeby.Taka możliwość jest podstawą i niezbędnością do prawidłowego rozwoju.
Nie raz robiono na mnie nacisk - dlaczego Bliźniaki nie poszły do żłobka, czy przedszkola. Czy Te osoby chciały zepchnąć moje uczucie Bliskości na dalszy Tor? Odpoczniesz, będziesz miała więcej czasu, może Pani intensywniej pracować itp. Olałam sobie to. Zdałam się na moje serce i instynkt Matki.  Nawet Naukowe badania mówią o tym, że dzieci do 3 roku życia najlepiej rozwijają się przy Mamie a nie w żadnych innych obcych rękach.  Poczytać można o tym (NICHD albo Wiener Krippen-Studie ) W czasach takich jak te, w których dzieci stają się ofiarami interesów gospodarczych i nie tylko, ważne jest , aby naświetlać sobie i mówić o tym, że nasze dzieci nie są obiektami, które muszą się dopasować do potrzeb napędowych. Nasze Wszystkie dzieci są istotkami zdanymi na pomoc i uwagę Rodzica. Ta miłość, opieka, bezpieczeństwo stwarza stabilną osobowość. Bo „Godność ludzka jest nienaruszalna”i powinna być prawem podstawowym dla wszystkich. Jako Dorosły chcemy takiej podstawy dla własnych potrzeb. Bo to, bo tamto, a co z dzieckiem???, które musi w większości Dorosłych, dopasować się do ich struktur. Papieros w buzi Matki, Ojca, Babci, Dziadka,  inne używki, głośna muzyka, za wczesne oddawanie do żłobków i przedszkoli. Złe odżywianie itp. pośpiech, gonitwa, szybki styl życia. Czy musimy tak funkcjonować jako Rodzic? Zdrowie jest naszym największym atutem i musimy je chronić. A zamiast tego podlegamy często przez innych narzucanym standardom. Przecież Wchodzenie w kompromisy nie może prowadzić do rozwiązania, ponieważ wszystkie strony: Rodzice, Dzieci, Społeczeństwo - ostatecznie za to zapłacą. Wierzę, że wielu Rodziców nie zdaje sobie sprawy, że takim postępowaniem robią więcej szkody dla swoich dzieci. Dobrzy Rodzice chcą jak najlepiej dla swojego dziecka. Na wszystko przychodzi czas, ale ten zmarnowany już nigdy nie powróci. Chcę wierzyć, że wiedza o tym jak bardzo ważna jest Rodzina dająca poczucie bezpieczeństwa będzie bardziej rozpowszechniana wśród społeczeństwa. Chcę wierzyć, że Mamy będą mogły pozostawać z Maluszkami w domu będąc wspierane nie tylko finansowo. Bo szczęśliwe, zadbane emocjonalnie dzieci mogą rozwinąć skrzydła wznosząc swoje serce, możliwości i marzenia jako piękno zdrowych i twórczych ludzi. 


18 komentarzy:

  1. Długo Cię nie było Carpe! Poruszyłaś ważny problem: świadomego rodzicielstwa. Mam znajomych, ktorzy maja dziecko, bo juz trzeba, po czym chcą jak najszybciej mieć problem z głowy, wrócić do swoich pasji, pracy. Wy celebrujecie rodzicielstwo, piękne to jest:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Problem w tym, ze naprawdę fizycznie i psychicznie dzieciaczki pod opieka obcych nieprawidłowo się rozwijają. Problem z Insulina, która reguluje stres itp. Potem jako osoby dorosłe narażone są na choroby spowodowane takimi wczesnymi decyzjami rodzica. Pierwsze trzy lata przy Mamie to podstawa, to fundament o który trzeba zadbać.

      Usuń
  2. nie zapomnę mojej koleżance, nota bene psycholożce, że nadziwić się nie mogła, że nie idę do pracy
    a sytuacja była taka -pierwszy rok pobytu za granicą, dzieci 2-4 lata, zero babci, cioci, i na swój sposób przezywały tę zmianę, nie wyobrażałam sobie iść wtedy do pracy
    a ona jeszcze rzuciła takie zdanie - wolałaby w sklepie pracować niż z dzieckiem byc w domu....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Choć jestem bardzo tolerancyjna to nie chciałabym z taka Panią obcować.

      Emigracja to kawałek trudnej drogi. Rybeńko brawa, żeś tak rozstrzygnęła. Sercem czuć i w imię Dziecia działać to podstawa.

      Usuń
    2. wydawało mi się to moim obowiązkiem zapewnić im poczucie bezpieczeństwa, którego wszystkim nam trochę zabrakło w tym momencie
      kto przezył ten wie
      koleżanki unikam

      Usuń
  3. A u nas niestety Ignas miał roczek i poszedł do żłobka. Starannie wybieraliśmy z mężem. Mały chodzi już od września i jest zadowolony. Chętnie wstaje, zawsze mówi, że chce do dzidziusiów.

    Teraz mimo, że nie chodzę do pracy to zawożę go bo ciąża zaś leżąca. Wiem, że jest wybawiony i dobrze wypielęgnowany a ja jestem spokojna. Czy to znaczy, że jestem zła matka? Oczywiście, że mam wyrzuty sumienia bo ja w domu a on z "obcymi babami" ale większe miałam gdy musiałam mu odmówić wzięcia na ręce czy skakania po łóżku, grania w piłkę. Bo matka znowu wybrakowana robi za inkubator.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. JAKA WYBRAKOWANA!!!
      Matka, która robi WSZYSTKO, żeby urodzić zdrowe dziecko to jest matka najlepsza!!!!

      Usuń
    2. Kochana to bardzo trudny temat. Sama się uczę i otwieram oczy na tę wiedzę. Wiem, że nie jest łatwo zorganizować swoje życie by dzieciątko mogło czuć się najlepiej. Jednak w tych pierwszych 3 latach jest to niezbędne,gdyż dwie trzecie mózgu noworodka rosną po urodzeniu. Warunki, w jakich dziecko dorasta, silnie wpływają na typ wzrostu mózgu, bo Ważne struktury mózgowe u niemowląt budują się z emocjonalnych doświadczeń. To pozytywne jak i negatywne wpływy mają silną moc na przyszły rozwój socjalny i emocjonalny. W tych pierwszych latach życia, nabieranie masy mózgowej w nerwy i jego połączeń jest bardzo duży. Dziecko w tym czasie tylko z własną Matka, Rodzicami jest bezpieczne. Insulinowy poziom jest stabilny, a to on reguluje stresem i emocjami. W tych pierwszych latach mózg charakteryzuje jego osobowość na całe życie. Stres blokuje prawidłowy rozwój tego procesu - rośnięcia mózgu. Tworzą się blokady, zaburzenia w procesach itp. Często nie jest to widoczne gołym okiem. Na pozór wszystko ok bo dziecko dopasowuje się do potrzeb dorosłego, ale tak naprawdę Żadne dziecko z siebie samego nie zdecyduje się na opiekę przez obcą osobę,instytucje.Ono chce być przy Mamie i to jest fakt. Analizy prowadzone przez naukowców ukazują nam,że nawet te ochoczo uczęszczające do żłobków, przedszkoli do 3 roku życia dzieci, po badaniu ich insulina była wciąż zawyżona. Można to było porównać do stresu przez jaki przechodzą menadżerzy dużych firm. Szok. Prawda??? Nawet embrionalny stres przekazany przez Matkę odtworzyć się może w innych pokoleniach genetycznie. Dzieci komunikują się tylko jak potrafią bo i ten proces jeszcze nie jest zakończony.To co przeżyli po za domem potrafią tylko częściowo zrealizować czy opowiedzieć. Reagują na Matki emocje i wpajany codzienny rytuał wymagany przez Dorosłych. Bo przecież niemowlaczki czy malutkie dzieci nie potrafią tych przeżyć czy emocji przerobić jak to czynią dorośli.Stres przeżyty przez dzieci jest często dyskretny a nawet dla Nas niewidoczny. Nam wszystkim jest trudno to zaakceptować, że nawet dobrze wybrane żłobki, przedszkola nie zastąpią więzi,opieki,czułości Matki.Żłobki, przedszkola to nie tylko piękna zabawa z dziećmi to stres i mieszanina przeżyć w które maluch został ,,wrzucony" bez przygotowania. I tu nie chodzi mi o opowiastki jak fajnie, dzieci, zabawki itp. tylko o przygotowanie do tego organizmu z punktu emocjonalnego.Wiem, że nie jesteśmy w stanie spełnić optymalnych warunków dla naszych pociech. Jednak musimy być świadomi konsekwencji naszych poczynań. Tak jak pisałam w poście każda normalna Mama chce dla swojego dziecka jak najlepiej. I wiem, że i Ty czy Ja tylko tego chcemy. Moim zdaniem musimy zrozumieć i zaakceptować, że dzieci poniżej 3 roku życia muszą przebywać przy Mamie i tylko taka opcja jest prawidłowa. Szkoda, że nie możesz inaczej dla Ignaska zorganizować dnia.Może choć tylko z 2 - 3 godzinki po za Twoimi skrzydłami??? Buziam kochana i nigdy nie daj sobie wmówić, ze jesteś złą mama bo Twe serce czuje i kocha. :)

      Usuń
    3. Carpe, ale ja doskonale wiem jakie są korzyści dla dziecka gdy zostaje z matką do 3rz. Ale z drugiej strony jestem też pedagogiem, terapeuta i behawiorysta i wiem jaki wpływ ma grupa na dziecko.

      To też nie do końca tak, że Igulec jest w żłobku cały dzień. Jeździł na 8 i przebywał maksymalnie do 13. Potem czas był nasz, o 15 dolaczal M. Teraz jeździ na 10 do 14. Ciężko mi ale chyba bardziej przez to, że teraz nie możemy zaszaleć na placu zabaw, pozrywać kwiatków i oglądać robali. Momentami jestem wsciekla, że zdecydowałam się na 2 ciążę wiedząc, że sytuacja na 90% powtórzy się.

      Usuń
    4. Rybeńko, tylko zaniedbuje 1 dziecko. Boję się pomyśleć co będzie jak znowu trafię na 2 miesiące do szpitala. Oby nie!

      Usuń
  4. Ja bardzo chcialabym zostac z mala przez chocby rok w domu, kiedy juz z nami bedzie. Niestety nie mamy takiej mozliwosci. :(

    Czasem rozmawiam z dziewczynami tu, Amerykankami i Polkami, czesc narzeka na brak pomocy panstwa w tak podstawowej, rodzinotworczej, roli. Ale sa i takie, ktore nie maja nic przeciwko temu. Wazniejsze jest dla nich to, ze zarabiaja. Dla Amerykanek czesto jest wazniejsza kariera.. dla mnie to przykre.

    W zwiazku z tym, ze nie przepracowalam jeszcze dwoch lat w nowym miejscu pracy, nie nalezy mi sie 6 tygodni platnego urlopu macierzynskiego. Nalezy mi sie za to 12-16 tygodni nieplatnego urlopu rodzicielskiego. Jesli chcialabym zostac w domu dluzej, de facto musze zrezygnowac z pracy. :/

    Ale rowniez sie zgadzam z tym, ze jest okres czasu w zyciu dziecka, kiedy bliskosc rodzicow jest kluczowa w jego rozwoju. Przede wszystkim, kiedy dziecko nie moze jeszcze wokalizowac (jest takie slowo? ;)) swoich potrzeb. Pozniej rzecz jasna, kiedy sie bardziej usamodzielnia, kontakty z rowiesnikami staja sie bardzo potrzebne. Ale w tym poczatkowym etapie rozwoju dziecko powinno moc polegac na obecnosci rodzicow..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jakny jom nazwiemy, tom małom...:p

      Usuń
    2. Kasiu, a może szłoby z tą obcą opieką tylko na 2-3 godzinki??? Szukaj jakiejś alternatywy. Maleństwo MUSI być przy Tobie. Wymyślcie coś. Błagam.

      Usuń
    3. Carpe, do porodu zostalo jeszcze troche czasu. Sporo bedzie zalezalo od pracy meza.. chcialabym moc tymczasowo olac prace (na chocby pol roku) i pozniej wlasnie wrocic (lub znalezc cos nowego) na pol etatu (na kolejne pol). Jesli tak sie nie uda, to po 16 tygodniach po prostu wroce na pol etatu. Ale pol etatu to tez za duzo poza domem, zeby takie malenstwo komus obcemu zostawic.. nie mamy planu. Byc moze, jak mala bedzie juz z nami, to latwiej nam bedzie podjac decyzje.

      Na razie baaardzo zazdroszcze wszystkim Euoropejkom.

      Rybko - nic nie mamy. Ani imienia, ani przezwiska. Zupelnie nic. Nawet nie zaczelismy o tym myslec. A z imieniem beda mega problemy, bo maz chce irlandzkie, a ja bym wolala cos tradycyjnie polskiego.. ;)

      Usuń
    4. Na pewno dojdziecie do porozumienia w sprawie imienia i bycia z kruszynka w domu. Wierze, że to Wasze szczęście po narodzinach otworzy Wam nowe możliwości i pokaże piękne teraz jeszcze zasłonięte Horyzonty. Rodzicem być to 24 godzinna nauka. Wierze w siłę miłości :)

      Usuń
  5. Carpe, tak jest w świecie idealnym. Tylko, że świat idealny nie jest. I powiem coś kontrowersyjnego. Nie ma nic gorszego dla maluszka, który jest pod opieką sfrustrowanej, umęczonej kobiety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana kto jak kto ale ja wiem,że nie ma ani świata ani idealnych ludzi. Pewne co jest to są fakty i możliwości. A jak myślisz, dlaczego buduje się frustracja, gniew,depresja, agresja??? Hormon stresu, pisałam o tym. Czy lekarstwem dla sfrustrowanej dorosłej osoby jest oddanie Maluszka w obce ręce??? Czy tym aktem pomaga wtedy sobie korzystając z medycznej pomocy osoby w tym kierunku wyspecjalizowanej??? Większość Dorosłych podporządkowuje swoje potomstwo własnym potrzebom. Tak jak nas Dorosłych podporządkowuje system świata. Wiem, że to brzmi brutalnie, ale dlaczego to co najważniejsze jest w życiu człowieka staczane jest na dalszy plan. Przecież nic nie jest tak cenne jak zdrowe ciało, umysł i dusza. To dlaczego nie uczymy się z błędów innych,naszych i odczuwając Dorosłe niezadowolenie nie robimy z tym nic, albo nie za wiele. Dlaczego dajemy się zniewolić. I choć wiemy tam gdzieś w głębi serca, że to nie jest dobre rozwiązanie biernie słuchamy i działamy przeciwko nam. Dzieci nie są winne niczemu, ale muszą znosić i się poddawać błędom, które sami nosimy i naszym maleństwom na tacy podajemy. Pragnienie dziecka, czas ciąży, narodziny to wielki proces przygotowawczy do akceptacji zmian. Trzeba zadać sobie pytanie oddzielając ważne od nieważnych spraw. Jeśli jest się w stanie oddać ileś lat swojego życia na sprawy, których nawet nie lubimy to gdzie jest problem by starać się dać swemu dziecku podstawy miłości, ciepła, bezpieczeństwa. Jeśli czuję się chora, sfrustrowana robię wszystko by z tego ciężaru się wyzwolić. Dobra Matka, Rodzic o tym wie i zadziała w imię ich maleństwa, bo od tego maleństwa zależy przyszłość następnych pokoleń.

      Usuń