24.10.2017

( 672 ) Nowy Cud


Kilka Fajnych Fariatek dostało przecudną informacje o narodzinach długo wyczekiwanej istotki. Miałam zaszczyt towarzyszyć w kilku chwilach z ich życia. Kibicowałam, wzmacniałam w sile wiary i nadziei. I choć w tym samym czasie przechodziłam przez mój ból, to Sercem pomagałam ile się tylko da. I w końcu przyszła oczekiwana wiadomość, że nosi Ją w swym brzuszku, a teraz @ liścik, że maleństwo już z Nimi jest. Poryczałam się i klecąc kilka słów radości na szybko obiecałam, że gdy Bliźniaki usną - odpisze. I tak potem siedziałam przy kompie gapiąc się na piękną nowo narodzoną istotkę. Nie potrafiłam sklecić sensownego zdania. Cieszyłam się ich szczęściem, wspominając swoje te złe jak i dobre chwile naszej walki. Nie napisałam nic. Nie potrafiłam tego zrobić na teraz. Chciałam cieszyć się radością i ich szczęściem. Moimi wspomnieniami o obecne szczęście, o które z mężem tak bardzo walczyliśmy. I mimo bólu rozrywającego serce na kawałki warto było. Tak zrobiłam z mężem, tak zrobili inni i Oni.
Proszę Wszystkich Was byście nie poddawali swoich marzeń. Światło jest nietrwałe, gaśnie na wietrze, zapala się od błyskawicy, trudno je uchwycić, niczym promień słońca - a jednak warto o nie walczyć. Tak jak My, jak Oni, jak inni...